Polski Związek Działkowców
RODZINNY OGRÓD DZIAŁKOWY SŁONECZNIK
w Lublinie

Kącik poezji

A oto, jak historię ogrodów swoim piórem utrwalał kronikarz naszego Ogrodu Pan Henryk Mazurek.

Konferencyjne dedykacje
Poeta, zanim wiersz napisze, to szeptu drzew posłucha,
O czym gwarzy Natura - siostra ludzi.
A ja w ogrodzie słuchałem rozmowy malucha,
Który matkę pytaniami trudził:
- powiedz mi, proszę, kto drzewom zieleń daje?
-, kto codziennie na działkę zaprasza słońce?
-, kto porzeczki ozdobił ładnie jagódkami?
- a kto stworzył ten ogród i działki kwitnące?

No, więc, kto stworzył ten ogród i działki kwitnące???
Dla Pana Stanisława Chodaka Prezesa Okręgowego Zarządu PZD w Lublinie
Panie Prezesie Stanisławie - twórco tych ogrodów,
Już cała Lubelszczyzna zna Pana powołanie,
Że w dekoracji świata wspomagasz Pana Boga,
A robisz to doskonale!

Inżynier Bieczyński dał Lublinowi Ogród Saski,
Wspaniały miejski rezerwat przyrody,
A Pan teraz go wzbogacił
O liczne miejskie działkowe ogrody.

Kiedy inni na szpaltach mościli swoje imię,
Pan z pasją zakładał oazy spokoju i ciszy,
I wielu z nas i was teraz przyzna,
Że to nie tylko pasja była tego sprawczynią,
Ale i ... charyzma!

Czy to ktoś jeszcze pamięta - czy ktoś już podziękował?
A jeśli już chwilowo o tym zapomniano - to poeta pamięta
I w imieniu wszystkich podziękować pragnie...
Dla Pana Edwarda Trojanowskiego Prezesa mojego Ogrodu
Tysiąc pięćset działek Ogród liczy,
Tysiąc pięćset rodzin pod swym szyldem skupia,
A dzięki ich pracy i zamiłowaniu
Sześćdziesiąt hektarów, co roku zakwita i rodzi.

Trzy tysiące lublinian chętnie tu przychodzi,
Aby kopać grządki, uprawiać kwiaty i warzywa,
I ciesząc się z owoców swojej pracy
Na łonie natury - w spokoju i ciszy, także... wypoczywać.
I to Pan ten Ogród tworzył,
Podmiejskich ugorów zmieniając oblicze,
I z grupką zapaleńców
Tchnął w nie nowe życie.

Poeta, tych działań był naocznym świadkiem,
Więc ku pamięci wszystko zanotował,
Do kroniki wpisał i do szafy schował.
A po dwudziestu pięciu latach ponownie odczytał...
I przypomniał sobie. Szanowny Prezesie,
Że już ćwierć wieku minęło od tamtej przygody,
Ogród wydoroślał, a Pan zawsze młody...
Dla Delegatów na Konferencje Sprawozdawczą
Panie i Panowie, Działkowa Rodzino...
Pamięć ludzka jest ulotna - taka jej natura,
To i poecie się zdarza coś niekiedy zapomnieć,
A o tym za chwilę:

Idąc na konferencję, chciałem nałożyć kapelusz hiszpański,
Ażeby bojowo w dyskusji wystąpić i wszystko i wszystkich skrytykować,
W gestach toreadora i szarży ułańskiej.
Ale żeby mieć kapelusz, muletę i lancę,
Musiałem wpierw znaleźć się na własnej działce,
Tu gdzie mój trud codzienny, praca i ambicje,
Tu, skąd chciałem fotografię swojej działki na konkursy wysłać,
Tu, gdzie tygodniami praca i tylko praca...
Nagle wita mnie koleżka, a nie wiem skąd wracał:
I jak szpak, przekrzywiwszy głowę, pokazując ręką, rzekł:
- Twoja działka w tym roku nie tęga, oj nie tęga...
Tu przędziorek, a tu mszyce, a tam mlecz wyłazi...
Zaniedbałeś się trochę - nie chcę Cię obrazić...
Masz rację, stwierdziłem ugodowo - ty oglądasz moją.
A teraz chodź dalej i pokaż mi swoją.
I po tej rozmowie, z kapelusza uniknęły moje wojownicze gusta,
Chcąc krytykować innych - spójrzmy w swoje lustra!

Lublin, 22.07.2003 r. Henryk Mazurek